Drzewa w mieście?

Nie tak dawno Prezydent Wdowiarz stwierdził, że „media i pseudoekolodzy kwestionują prawie każdą wycinkę drzew w mieście”. Pomijając fakt, że twierdzenie to jest nieprawdziwe, bo kwestionowane były jedynie próby wycinania dużej ilości zdrowych drzew w miejskich parkach, świadczy ono również o podejściu władzy do kwestii miejskiej zieleni. Szczecin_Buk_Wojciecha_LipniackiegoTo, co Pan Prezydent w artykule nazywa „gospodarką leśną” w Mielcu sprowadza się do wycinania dojrzałych drzew, tylko w celu zastąpienia ich nowymi sadzonkami. Takie działania przynoszą jedynie straty. Naukowcy wyliczyli, iż jeden 100 – letni buk to 1200 litrów tlenu na godzinę; a dopiero zasadzone 2700 młodych drzewek zrekompensuje wycięcie pojedynczego starego drzewa. W magistracie zdaje się pokutować twierdzenie, że mała sadzonka zastąpi dojrzałe drzewo i wszystkie jego funkcje. A tylko jedna 60 – letnia sosna w ciągu doby wytwarza tyle tlenu, ile wynosi dzienne zapotrzebowanie 3 osób. Jak łatwo się domyślić, im większe drzewo, tym większa łączna powierzchnia jego liści czy igieł, a zatem większa ilość produkowanego tlenu i pochłanianego dwutlenku węgla. Jedno duże drzewo usuwa w ciągu dnia z otoczenia tyle samo dwutlenku węgla, ile emitują dwa domy jednorodzinne. Im więcej drzew jest w naszym sąsiedztwie, tym zdrowszym powietrzem oddychamy. Drzewa absorbują zanieczyszczenia powietrza, i co w Mielcu jest równie istotne, skutecznie zatrzymują również pyły. Ponadto, drzewa regulują wilgotność i temperaturę w mieście.

Gospodarka leśna o której wspomniał Pan Prezydent nie jest odpowiednim określeniem w stosunku do drzew w miastach. Pojęcie „gospodarka leśna” odnosi się do użytkowania lasów czyli głównie produkcji drewna, nie można stosować go w odniesieniu do parków. W miastach na zachodzie jak i w niektórych miastach Polski w kontekście miejskiej zieleni popularna jest tzw. koncepcja usług ekosystemów. Sprowadza się ona w skrócie do tego, że w mieście drzewa zapewniają opisane wcześniej korzyści i powinny być traktowane jak zasób, a nie jak surowiec. O te zasoby trzeba dbać, pielęgnować je i utrzymywać np. przez zatrudnianie arborystów (tzw. chirurgów drzew), którzy w profesjonalny sposób zajmują się drzewostanem i jego właściwym prowadzeniem. W ten sposób można unikać zagrożeń związanych z rozprzestrzenianiem się chorób czy szkodników, i skutecznie na nie reagować.

W ciągu ostatnich lat wycięto bardzo wiele drzew na terenie miasta, również w ramach „rewitalizacji”, co samo w sobie jest zaprzeczeniem sensu tego słowa. Piękne aleje drzew na starówce wycięte z niewiadomych powodów – choć nie przeszkadzały podczas odnawiania chodników, wycięto je po remoncie. Drzewa na rynku, drzewa w parku Inwalidów wycięte w celu „przepędzenia ptaków”, które i tak zostały, drzewa w parku Wolności, stare klony od placu AK do kościoła, przy Przemysłowej, przy hali targowej, miejsca można mnożyć. Twierdzenie, że wszystko jest w porządku, bo sadzi się nowe drzewa jest nieuprawnione. Zanim nowe drzewa osiągną dojrzałość, minie kilkadziesiąt lat. Nasze Stowarzyszenie nigdy nie sprzeciwiało się wycinaniu drzew chorych, uschniętych i takich, które powodują zagrożenie dla odwiedzających parki osób. Zdecydowanie natomiast sprzeciwiamy się wycinaniu drzew dojrzałych i zdrowych, w ramach źle pojmowanej rewitalizacji i mieleckiej „gospodarki leśnej”.

MS

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.