Co wisi w powietrzu

W ostatnich miesiącach mieszkańcy miasta coraz częściej odczuwają poważne dolegliwości związane z zanieczyszczeniem powietrza w Mielcu i jego okolicach. Wydobywające się z niektórych zakładów na strefie gazy i pyły są nie tylko uciążliwe, ale jak się okazuje, mogą być niebezpieczne.

 

 

Najgorsza sytuacja najczęściej panuje na osiedlu Mościska oraz przyległych wsiach, Ławnicy i Trześni, to zwykle w tamtą stronę wieje wiatr, niosąc ze sobą zanieczyszczenia ze strefy przemysłowej. W miesiącach letnich mamy jednak do czynienia z sytuacją, gdy wiatr zmienia kierunek dość często, a smuga zanieczyszczenie2zanieczyszczeń przesuwa się nad miastem. To mocno daje się we znaki mieszkańcom, gdyż w pojawiają się sytuacje, w których naprawdę nie ma czym oddychać. Charakterystyczny duszący zapach, mgła o siwym kolorze snująca się nad ulicami, to dla wielu mielczan coraz częściej codzienność. A taka sytuacja powtarza się cyklicznie, nie tylko w miesiącach letnich – mówi Krzysztof Panek ze Stowarzyszenia Specjalna Strefa Ekologiczna – Trzeba mieć świadomość, że gdy czujemy że „coś jest w powietrzu” to najprawdopodobniej szkodliwe dla zdrowia substancje, takie jak tlenek węgla, dwutlenek azotu, dwutlenek siarki, formaldehyd, pyły zawieszone i pewnie wiele innych substancji. Nie można stwierdzić dokładnie co i w jakich stężeniach jest wypuszczane do powietrza, bo nie prowadzi się ciągłego monitoringu jego jakości – dodaje Panek.

Monitoring powietrza w mieście jest tematem który pojawił się już kilka lat temu. Rada miasta i rada powiatu przyznały nawet środki na to, by taki system w Mielcu został wybudowany. Z nie do końca jasnych przyczyn pomysł jednak upadł, a pieniądze przeznaczone na ten cel zostały niewykorzystane. Mielec jest jednym z nielicznych tak uprzemysłowionych miast w Polsce gdzie takiego systemu nie ma. Dla porównania, w 40 tysięcznym Szczecinku stacji monitoringu powietrza jest cztery, w Jaśle na Podkarpaciu pięć – w Mielcu do dziś nie ma ani jednej. Działacze ze Stowarzyszenia Specjalna Strefa Ekologiczna od niedawna zbierają podpisy pod petycjami, które mają nakłonić radę miasta i prezydenta Chodorowskiego do podjęcia zdecydowanych działań w tym temacie. Nie może być dalej tak, że w tylko jedna firma ze strefy emituje w powietrze kilkanaście ton subststacja monitoringu powietrzaancji toksycznych dla zdrowia dziennie, a nikt nie mierzy tego, ile naprawdę tych substancji i w jakich stężeniach jest w powietrzu – mówi Krzysztof Panek – to naprawdę znamienne, że przez tyle lat nikt nie pomyślał o tym, by to powietrze zacząć w końcu rzetelnie badać – kontynuuje. Tymczasem jeszcze dwa lata temu, prezydent Chodorowski argumentował brak realizacji inwestycji w następujący sposób: „Gdyby ktoś rozpalił ognisko koło punktu pomiarowego, to na tablicy informacyjnej, (np. w centrum miasta) pojawiłby się komunikat o katastrofalnym stanie powietrza wywołujący panikę wśród ludzi”. I takim właśnie argumentem wytłumaczono radnym rezygnację z inwestycji, co do której potrzeby powstania jeszcze nie tak dawno nikt nie miał prawie żadnych wątpliwości.

Mieszkańcy osiedla Smoczka bardzo często narażeni są na zanieczyszczenia z kominów mieleckiej strefy. Są takie dni, że nie mogę otworzyć okna na choćby 10 minut, bo za chwilę mam całe mieszkanie w dymie – mówi Anna, mieszkanka ulicy Szafera – mam małe dziecko, on bardzo źle znosi ten smród, momentalnie zaczyna kaszleć a na skórze pojawiają się wysypki. To jest ogromny problem, i władze miasta muszą w końcu zareagować. Dlaczego mamy oddychać tym syfem? – pyta kobieta. W podobnym tonie wypowiadają się mieszkańcy osiedla Cyranka – To absolutny skandal, że takie rzeczy dzieją się w Unii Europejskiej! Przecież można produkować tak, by nie smrodzić na całą okolicę – oburza się Andrzej, który na osiedlu Cyranka mieszka od dziecka – Czy naprawdę nikt nie może nic z tym zrobić? To skandal – dodaje. Podobne relacje usłyszeć można na od wielu mieszkańców miasta bardzo często. Dlaczego władze nic z tym nie robią? Z informacji jakie można uzyskać w Urzędzie Miejskim wynika, że prezydent w dalszym ciągu czeka na opracowanie przez WIOŚ nowej strategii monitoringu powietrza na Podkarpaciu. Z tej strategi ma wynikać dalszy sposób postępowania. Magistrat liczy, że pogarszający się stan naszego powietrza skłoni WIOŚ do objęcia stałym i ciągłym monitoringiem naszego miasta i naszej strefy. Gdyby tak się stało działania ochrony środowiska mogą liczyć na pełne wsparcie władz naszego miasta – zapewnia rzecznik prezydenta Krzysztof Urbański.

Jak długo problem ten będzie przez władze lekceważony, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że zbliżają się wybory. Być może pod presją mieszkańców, mieleccy politycy zaczną ten problem traktować z należytą powagą i zaangażowaniem. Do tego czasu, mielczanie dalej będą musieli borykać się z problemami zdrowotnymi, zamykać okna, rezygnować ze spacerów i zastanawiać się dlaczego coś, co jest oczywiste w innych miastach Europy i Polski, w Mielcu dalej pozostaje niemożliwym do rozwiązania problemem.

 

źródło: Głos Mielecki

fot: Materiały Stowarzyszenia

 

 

 

 

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.